Ballada filozoficzna
Liście lecą na głowę
A pod wiejskim sklepem
Jakichś trzech filozofów
Opróżnia butelkę
Pies zbłąkany przystanął
I myśli o lecie
Rudy Kazik wpatrzony
W ekspedientkę Elkę
Piękna ta Elka niby Bogini
Od czubka głowy do kostek chudych
Kazik urodą raczej nie grzeszy
Poza tym, Elka
Nie lubi rudych
Przyszedł właśnie sokrates
I kolejną flaszkę
Za pazuchę upycha
Żeby zagrzać trochę
Pies obsikał krawężnik
I pobiegł gdzieś dalej
Rudy Kazik amory
Scedował na Zochę
Zocha ma cycki jak dwa melony
Już po czterdziestce
Lecz do złamania
A w razie gdyby i z nią nie wyszło
Jest jeszcze w sklepie
Szefowa – Mania
Tales wtoczył się właśnie
Na ostatnich nogach
O wiśniówkę prosi
I drobne odlicza
Pies zaszczekał w oddali
Zaskowtał tęsknie
Kazia nie chce i Mania
więc też zaskowyczał
Jesień się skrada jak jakiś złodziej
Polała deszczem
Wiatrem zawodzi
Kazik dołączył do filozofów
Pijmy, nie zawsze
będziemy młodzi
Komentarze (5)
-
- Jarosław Trześniewski
- 24 października 2010, 23:12:09
Czy to pod wpływem serialu "Ranczo"?
-
- Wanda Szczypiorska
- 25 października 2010, 01:40:41
Lepiej było te realia umieścić w opowiadaniu
-
- Antek Mekewal
- 25 października 2010, 14:00:14
Pies zbłąkany przystanął
I myśli o lecie
- to jest fajne, gdyby PL był wcześniej wydobyty, jako obserwator zdarzeń.
Naiwne, prostackie, nieciekawe - jeżeli o to chodziło, to proponuję obladi-oblada beatlesów - tam taka forma osiąga pełnię ;) -
- Alx z Poewiki
- 25 października 2010, 16:57:41
Mnie się zdaje, że do melodyjki, to byłoby nawet i fajne - w kabarecie. Jako samoistny wiersz - tekst ma jedną stronę tylko, która jest zbyt zwykła, żeby wzbudzić gorące emocje. Są za to letnie.
-
- Czarna Porzeczka
- 09 listopada 2010, 23:46:12
Nie oglądam "Rancza", to życie ;).
Wiem, że utwór nie jest najwyższych lotów, ale jak napisała pewna autorka, "Jeden lubi arbuz, drugi świńską chrząstkę"...